czwartek, 1 grudnia 2005

Obiecaj sobie sam

Tym, którzy przyjeżdżają na nasze zajęcia, stwarzamy warunki do przemyślenia własnych doświadczeń, ale nieskrępowana wolność tworzenia trwa tylko niecałe trzy dni. Po skończeniu warsztatu trzeba wrócić do redakcji i zmierzyć się ze „słupkami” sprzedaży, zbyt sztywną makietą i starymi przyzwyczajeniami. Przyjemne wrażenie, że możemy lepiej pracować wyparowuje
z głowy po kilku godzinach – zostaje znajome uczucie, że dobrze już było.
ExPress przed rokiem po raz pierwszy zastosował narzędzie przedłużające miłe doznanie, że potrafimy wszystko zrobić lepiej, które dość łatwo pojawia się na zajęciach warsztatowych. Narzędziem jest list „obiecaj sobie sam”. Uczestnicy warsztatów piszą go na zakończenie – zapisują rodzaj zobowiązania, co chcieliby (i mogliby) zrobić po powrocie do macierzystej redakcji, żeby efekt ich pracy był lepszy (np. ciekawsza gazeta). Listy pozostają nieotwarte przez miesiąc – po miesiącu wysyłamy je e-mailem do autorów, wraz z pytaniem, czy cokolwiek ze złożonej obietnicy udało się spełnić, a jeśli nie, to dlaczego? Metodę tę zastosowaliśmy znów przed tygodniem w Falenicy.
Opis korespondencji sprowokowanej listami „obiecaj sobie sam” zamierzamy publikować w tym blogu. Oczywiście bez nazwisk
i szczegółów pozwalających zidentyfikować nadawcę – przecież to listy do siebie. Oprócz tego zachęcamy do dzielenia się
z nami podobnymi refleksjami: o pracy, trudnościach i sukcesach. Mogą mieć postać komentarzy do tego tekstu, wystarczy kliknąć w ikonkę koperty pod spodem. Za trzy tygodnie wyślemy nadawcom listy napisane w Falenicy 20 listopada.

Krzysztof Trusz prezentuje wszystkie prace powstałe w czasie warsztatów „Okładka magazynu”, za chwilę poprosimy uczestników o napisanie listów „obiecaj sobie sam”

Brak komentarzy: