W Kirgistanie pracuję już od trzech lat, ale w Karakole byłem po raz pierwszy. Wprowadzenie do przygotowania gazety według zachodnich standardów przeprowadził latem ubiegłego roku Andrzej Fedorowicz. Zachodne standardy oznaczają odejście od bardzo sowieckich wzorów prasy służącej przede wszystkim celom propagandowym władzy. W takich warunkach gazeta, która zawiera reportaże, relacje, sondy i wywiady, a do tego zdjęcia wykonane samodzielnie przez reporterów do zaplanowanych wcześniej tematów, jest inna niż przeciętnie. Wydrukowaliśmy 50 sztuk takiej gazety, po trzech dniach pracy redakcyjnej w kilkunastoosobowym gronie.
Ciekawe tematy i całkiem dobre zdjęcia powstały właściwie bez trudu. Było trochę improwizacji: pracowaliśmy bez makiety, bez działających kirgiskich fontów, praktycznie bez łamacza (dziewczyna, która faktycznie złamała gazetę nauczyła się programu InDesign na kilkudniowym kursie i nie miała nawet okazji wcześniej poćwiczyć). Zespoły działów czekały na swoją kolej łamania, tworzyły się logistyczne korki. Ale wyszło!
Na pytanie, dlaczego takie gazety tu nie wychodzą bez naszej pomocy, nie znam jeszcze dobrej odpowiedzi. Może więcej zrozumiem po spotkaniu z dziennikarzami w Oszu i Talasie, których znam od trzech lat, i po powtórzeniu z nimi eksperymentu karakolskiego. Mamy z Andrzejem taki plan.
wtorek, 7 kwietnia 2009
Kirgiska gazeta na próbę
Przesłany przez
exPress
dnia
7.4.09
Etykiety: Kirgistan, szkolenia w Azji
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz