wtorek, 7 kwietnia 2009

Na nartach w trzecich górach świata

Seminarium w Karakole (Kirgistan) skończyliśmy trzy godziny wcześniej, żeby spróbować zjazdu na nartach w Tien-szan. Bramki elektroniczne, sprawne wyciągi krzesełkowe (niezbyt nowe), doskonały śnieg (trasy na wysokości prawie 4000 metrów), a wokól nas góry mniejsze tylko od Himalajów i Pamiru. Rękawiczki pożyczyłem od Margerity (znajomej z Polski i Tadżykistanu, etnografki z ADHD), zniszczone buty (bez górnej klamry) i narty z wypożyczalni na stoku. I tak w kurtce z goreteksu i dżinsach byłem stosowniej ubrany od Kirgiza, który stał w swetrze i garniturowych portkach, ze skrzyżowanymi nartami, pod górną stacją krzesełka i pytał rozpaczliwie każdego mijającego go narciarza „jak się na tym hamuje?”
Było wspaniale. Szkoda, że tylko niecałe trzy godziny.

Brak komentarzy: