poniedziałek, 4 października 2010

Prezentacja wizualna w Odessie

Warsztaty prezentacji wizualnej w Odessie były miłą przerwą w rutynie polskich programów szkoleniowych. Po pierwsze ze względu na uczestników (z pozarządowych organizacji ukraińskich), po drugie ze względu na nietypowy temat. Mieliśmy w ciągu dwóch dni nauczyć ludzi monitorujących władze lokalne przed wyborami graficznej „sprzedaży” zebranych wiadomości. Taki ekspresowy kurs infografiki dla nieprzygotowanych. Inaczej niż w przypadku dziennikarzy z prasy lokalnej mieliśmy tu do czynienia z ludźmi, którzy słabo rozumieli istotę przekazu medialnego. Nie bardzo też wiedzieli, czego mogą się po nas spodziewać. A jednak udało się. Projekty tworzone na seminarium miałyby szansę realizacji w realnym świecie. Mamy adresy e-mailowe, może dowiemy się jak poszło...

Akademia trwa w najlepsze

Poprzedni wpis, wstyd powiedzieć, powstał w czerwcu, kiedy przymierzaliśmy się dopiero do uruchomienia Akademii Prasy Lokalnej+. Tymczasem od czerwca już pięć razy trenerzy APL+ spotkali się z uczestnikami warsztatów dziennikarskich, których mam przyjemność być koordynatorem.
Dotychczas odbyły się: warsztat dla redaktorów gazet („Doskonalenie warsztatu redaktora...”), seminarium nt. sprzedaży powierzchni reklamowej w gazecie („Sprzedaż powierzchni reklamowej” – dwa razy), warsztat redakcji wizualnej („...poprawa szaty graficznej”) i spotkanie z ekspertem praktykiem prawa prasowego („Ograniczenia wolności wypowiedzi...”).
Przed mami październik a w nim powtórka doskonalenia warsztatu redaktora, warsztat „Dobre rzemiosło dziennikarskie...” i seminarium „Dziennikarstwo interwencyjne, poradnicze, śledcze...”
Zajęcia poprowadzą trenerzy znani już uczestnikom APL+ (Andrzej Fedorowicz, m. in. „Focus”), mniej znani (Aldona Toczek, m. in. „Echo Miasta”) i nowi (Grażyna Musiałek, „Polityka”). Zapowiedzieli swój udział w roli gości Piotr Pytlakowski z „Polityki” i Bertold Kittel z „Newsweeka”.
Więcej informacji o akademii na stronie www.aplszkolenia.pl

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Akademia Prasy Lokalnej rusza w tydzien po wyborach

Kolizja dat z okresem wyborczym nastąpiła, oczywiście, przypadkiem. Byliśmy zmuszeni nawet przesunąć jeden z terminów szkoleń, żeby nie utrudniać uczestnikom wzięcia udziału w akcie głosowania.
Pierwsze szkolenie odbędzie się 25-26 czerwca. Jego tematem jest doskonalenie warsztatu redakcyjnego. Zajęcia poprowadzi Andrzej Fedorowicz, dziennikarz i trener, od kilku lat współpracujący z exPress w organizowaniu szkoleń w Polsce i zagranicą.
Program trwa od czerwca 2010 do sierpnia 2011 roku. Oprócz prowadzenia zajęć z grafiki gazetowej podjąłem się tym razem koordynowania całego programu.
Więcej o Akademii Prasy Lokalnej + można przeczytać na będącej w budowie stronie www.aplszkolenia.pl

czwartek, 14 stycznia 2010

Będzie nowa Akademia Prasy Lokalnej

Izba Wydawców Prasy zakończyła negocjacje z PARP w sprawie programu szkoleń dziennikarskich „Akademia Prasy Lokalnej +”. Program ruszy w marcu tego roku, szkolenia zaczną się prawdopodobnie w czerwcu. Zainteresowani powinni pilnie śledzić stronę internetową IWP i ten blog w oczekiwaniu na dalsze informacje.

wtorek, 13 października 2009

Druga „Prasa w internecie”


W niedzielę Paweł Nowacki, mec. Andrzej Karpowicz i ja poprowadziliśmy drugiei szkolenie Izby Wydawców Prasy poświęcone redagowaniu prasy internetowej. Wśród 14 uczestników były reprezentacje prasy lokalnej, portali saorządowych i dużych wydawnictw prasowych (Newsweek). Przy okazji powstała w internecie społeczność doroboty.ning.com założona na darmowej platformie ning, podobnej do bloggera i innych tego typu maszynerii. Używaliśmy społeczności głownie do zabawy i rozruszania audytorium, ale mam plan korzystania z niej nadal, także przy prowadzeniu innych szkoleniowych inicjatyw IWP.
Tym razem więcej uwagi poświęciliśmy projektowi graficznemu stron graficznych. Wszyscy uczestnicy deklarowali chęć zmiany swoich serwisów, w tym zmiany graficznej – będzie okazja do śledzenia zmian.

Dla zainteresowanych przedstawiam niżej program zajęć:
Piątek, 9.10.2009
13.00 – wyjazd autokarem z Warszawy
14.30 – obiad, zakwaterowanie
15.00 – 16.00 – inauguracja zajęć, omówienie spraw organizacyjnych i programu, prezentacja wzajemna uczestników. Przedstawienie serwisu społecznościowego „doroboty.ning.com” i jego roli w programie seminarium
16.00 – 18.00 – decyzje etyczne i prawne w praktyce publikacji internetowych – prezentacja mec. Andrzeja Karpowicza, eksperta prawa autorskiego i prasowego
18.00 – 18.15 – przerwa
18.15 – 19.00 – „Slow Cooking of Journalism i Fast Food News, czyli nowe, kuchenne podejście do dziennikarstwa” – prezentacja Jacka Gałązki
19.00 – kolacja

Sobota, 10.10.2009
9.00 - śniadanie
9.30 – 11.00 – Gazeta i czasopismo papierowe a serwis internetowy – odmienność redagowania i organizacji pracy. Relacja z konferencji „Newsroom 2015” zorganizowanej w Pradze w dniach 1-2 października 2009. Własne doświadczenia transformacji serwisów internetowych z ostatnich 6 miesięcy – prezentacja Pawła Nowackiego i analiza napotkanych problemów .
11.00 – 11.15 – przerwa
11.15 – 13.00 – Podejmowanie decyzji o przyszłości wydawnictwa drukowanego. Poszukiwanie właściwego modelu biznesowego dla internetu. Potencjalne modele aktywności internetowej dla małych wydawnictw lokalnych – prezentacja Pawła Nowackiego (przykłady rozwiązań), dyskusja i ćwiczenia w grupach.
13.00 – 13.15 – przerwa
13.15 –14.00 – Czy za treść w internecie będzie można pobierać opłaty? – opis przypadków i trendów światowych, ćwiczenia w tworzeniu scenariuszy rozwoju własnych serwisów www. Prowadzi Paweł Nowacki.
14.00 – obiad
15.00 – 17.00 – Efektywne wykorzystanie możliwości internetowych w założonych już serwisach. Nauka analizy własnych serwisów internetowych (także przeprowadzonych ostatnio zmian) i kreacja nowych pomysłów. Paweł Nowacki przedstawi narzędzia analizy i poprowadzi ćwiczenia w grupach.
17.00 –19.00 – Zasady komunikacji i prezentacji wizualnej na stronach internetowych. Podstawy projektowania graficznego: typografia, fotoedycja, struktura witryny, nawigacja. Nauka oceny stosowanych rozwiązań graficznych. Zapowiedź nowych narzędzi typograficznego projektowania w sieci – czego można i należy wymagać od webdesignera. Prezentacja Jacka Gałązki.
19.00 – kolacja

Niedziela, 11.10.2009
9.00 – śniadanie
9.30 – 12.00 – „Witryna sąsiada” – ćwiczenia wzajemnej oceny struktury i rozwiązań graficznych strony internetowej. Publiczna prezentacja ocen i wniosków.
12.00 – 12.15 – przerwa
12.15 – 13.00 – ćwiczenia rysunkowe. Tworzenie schematów własnych idealnych witryn internetowych i publiczna weryfikacja ich skuteczności komunikacyjnej. Przygotowanie propozycji zmian własnych serwisów.
13.00 – 14.00 – podsumowanie szkolenia, ocena aktywności w portalu społecznościowym uczestników, wręczenie certyfikatów i materiałów szkoleniowych.
14.00 - obiad
Ok. 15.00 – wyjazd do Warszawy

poniedziałek, 4 maja 2009

Tadżyckie konsultacje

23 kwietnia wróciciśmy z Andrzejem Fedorowiczem z konsultacji w dwóch redakcjach tadżyckich gazet lokalnych: „Imruz” z Isfary i „Hamsojaho” z Chodżentu. W redakcjach spędziliśmy nieco mniej czasu, niż to bylo w planie, głownie ze względu na kapryśną przyrodę. W drodze ze stołecznego Duszanbe zatrzymała nas lawina, tradycyjnie odcinająca wiosną jedyne drogowe połączenie z Chodżentem, drugim co do wielkości miastem Tadżykistanu. Zmarnowaliśmy z tego powodu dwa dni. W Isfarze popracowaliśmy trochę nad okładką wydawanego tam tygodnika: przygotowaliśmy wspólnie z redakcją alternatywną wersję jednego z ostatnich wydań. W Chodżencie plan wspólnego zredagowania zamykanego właśnie numeru pokrzyżowały niespodziewane problemy z grafikiem/łamaczem gazety. Poprzestaliśmy na długich rozmowach. Obie radakcje dostały od nas przygotowany na poczekaniu mini-podręcznik redagowania zbudowany na przykładach rekonstrukcji gazety z Isfary.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Prasa w internecie

Pierwsze seminarium poświęcone wydawnictwom internetowym było w pewnej mierze improwizacją. Mieliśmy w Pawłem Nowackim z Wiadomosci24 mnóstwo do powiedzenia, ale nie mieliśmy pojęcia kto ostatecznie weźmie udział w zajęciach i jakie będą potrzeby uczestników. Z naszego punktu widzenia to były udane warsztaty. Dostaliśmy mnóstwo informacji zwrotnych, które pomogą lepiej przygotować następne seminaria poświęcone redagowaniu w sieci. Tym razem nie sprawiła kłopotu, zawodna dotąd w ośrodku PAP w Zegrzu, sieć komputerowa (byłoby komicznie, gdybyśmy nie mieli sprawnego internetu na zajęciach z internetu), dopisali chętni, udało się zaprosić prawnika (dr Bogdana Fiszera) z wykładem o stosowaniu prawa w necie.
Planujemy kilka kontynuacji od jesieni.

Na nartach w trzecich górach świata

Seminarium w Karakole (Kirgistan) skończyliśmy trzy godziny wcześniej, żeby spróbować zjazdu na nartach w Tien-szan. Bramki elektroniczne, sprawne wyciągi krzesełkowe (niezbyt nowe), doskonały śnieg (trasy na wysokości prawie 4000 metrów), a wokól nas góry mniejsze tylko od Himalajów i Pamiru. Rękawiczki pożyczyłem od Margerity (znajomej z Polski i Tadżykistanu, etnografki z ADHD), zniszczone buty (bez górnej klamry) i narty z wypożyczalni na stoku. I tak w kurtce z goreteksu i dżinsach byłem stosowniej ubrany od Kirgiza, który stał w swetrze i garniturowych portkach, ze skrzyżowanymi nartami, pod górną stacją krzesełka i pytał rozpaczliwie każdego mijającego go narciarza „jak się na tym hamuje?”
Było wspaniale. Szkoda, że tylko niecałe trzy godziny.

Kirgiska gazeta na próbę

W Kirgistanie pracuję już od trzech lat, ale w Karakole byłem po raz pierwszy. Wprowadzenie do przygotowania gazety według zachodnich standardów przeprowadził latem ubiegłego roku Andrzej Fedorowicz. Zachodne standardy oznaczają odejście od bardzo sowieckich wzorów prasy służącej przede wszystkim celom propagandowym władzy. W takich warunkach gazeta, która zawiera reportaże, relacje, sondy i wywiady, a do tego zdjęcia wykonane samodzielnie przez reporterów do zaplanowanych wcześniej tematów, jest inna niż przeciętnie. Wydrukowaliśmy 50 sztuk takiej gazety, po trzech dniach pracy redakcyjnej w kilkunastoosobowym gronie.
Ciekawe tematy i całkiem dobre zdjęcia powstały właściwie bez trudu. Było trochę improwizacji: pracowaliśmy bez makiety, bez działających kirgiskich fontów, praktycznie bez łamacza (dziewczyna, która faktycznie złamała gazetę nauczyła się programu InDesign na kilkudniowym kursie i nie miała nawet okazji wcześniej poćwiczyć). Zespoły działów czekały na swoją kolej łamania, tworzyły się logistyczne korki. Ale wyszło!
Na pytanie, dlaczego takie gazety tu nie wychodzą bez naszej pomocy, nie znam jeszcze dobrej odpowiedzi. Może więcej zrozumiem po spotkaniu z dziennikarzami w Oszu i Talasie, których znam od trzech lat, i po powtórzeniu z nimi eksperymentu karakolskiego. Mamy z Andrzejem taki plan.

sobota, 10 stycznia 2009

O jakości fotografii prasowej w Siedlcach

Wizyta w redakcji Tygodnika Siedleckiego była prostą kontynuacją spotkania z Andrzejem Harasimiukiem (naczelnym) za murami więzienia w Czerwonym Borze (patrz post „Z Boru i zza muru”). Dzięki wspólnej pracy w kryminale mogłem porozmawiać o zdjęciach z licznie zgromadzonym zespołem redakcyjnym tygodnika – lidera sprzedaży prasy w regionie.
Tygodnik zamieszcza przede wszystkim fotografie przygotowane przez wlasnych dziennikarzy i jednego, stale pracującego dla redakcji fotoreportera. Zdjęć, w większości kolorowych, jest w wydaniu sporo, miejscami nawet za dużo. Rozumiem to – gazeta lokalna nie może lekceważyć zasady: każda osoba na zdjęciu to potencjalnie sprzedany egzemplarz, albo kilka (bo rodzina też będzie chciała mieć wydrukowane w prasie zdjęcie). Zdjęcia mają dużą wartość informacyjną i różną wartość redakcyjną. Tej ostatniej poświęciliśmy nasze seminarium.
Omówiliśmy dwa podstawowe zagadnienia: pracę fotografa/dziennikarza w terenie i wybieranie, oraz edycję zdjęć do druku. Jak w wielu redakcjach, także w Tygodniuku Siedleckim, jest tu sporo do zrobienia; trzeba uporządkować proces planowania, dać sobie więcej czasu na przygotowanie materiałów i opracowanie wizualne kolumn. Osiągnięcie lepszych wyników wymaga od zespołu dziennikarskiego zgody na więcej pracy nad wydaniem, co nie jest przyjemne i wcale się nie zdziwię, jeśli już chwilę po moim wyjeździe póbowali zapomnieć, o czym mówiliśmy.
Widząc ich zangażowanie w czasie zajęć, mam jednak nadzieję, że podejmą przynajmniej jedną próbę zastosowania wspólnie sformułowanych wniosków. Zresztą, załoga Tygodnika już udowodniła otwartość na zmiany – redaktorzy i graficy są częstymi gośćmi prowadzonych przeze mnie i Krzysztofa Trusza seminariów poświęconych redagowaniu wizualnemu (zobacz też www.izbaprasy.pl) i skutki naszych spotkań widać na łamach. Gazeta zmienia się, choć przyjęła konserwatywną zasadę trwania w formie, do której przyzwyczaili się czytelnicy. Na szczęście poprawa jakości jest tu uznawana za wartość i nikt nie szuka w konserwatyzmie wątpliwych uzasadnień dla lenistwa i bylejakości.
Źyczę Tygodnikowi szybkiego rozwoju i utrzymania pozycji lidera, ale przede wszystkim frajdy z pracy nad kolejnymi wydaniami... bo najlepiej jest robić to, co się lubi.